supported by
/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.
    Purchasable with gift card

      $7 USD  or more

     

1.
02:20
2.
03:57
3.
02:31
4.
5.
04:25
6.
7.
8.
03:16
9.
03:34
10.
02:09
11.
12.
02:57
13.
02:52
14.
03:25
15.
16.
17.
03:37
18.
19.
01:55
20.
21.
02:52

about

Jolanta Fraszyńska - śpiew
Katarzyna Zielińska - śpiew
Mariusz Drężek - śpiew
Tomasz Steciuk - śpiew

The Jobers:
Marcin Partyka - instrumenty klawiszowe, fortepian
Sebastian Feliciak – saksofony, klarnet
Piotr Aleksandrowicz – gitara elektryczna, gitara klasyczna, banjo
Piotr Filipowicz - gitara basowa, kontrabas
Kuba Szydło - perkusja

Piosenki The Tiger Lillies – niezwykłych angielskich ekscentryków, odkryłem dla swojego teatru przed wielu laty, przemycając w różnych spektaklach pojedyncze utwory ich autorstwa. Wciąż jednak krążyła mi w głowie myśl, aby zrobić przedstawienie zbudowane w całości z ich piosenek. W końcu znalazłem bohaterkę: Sofię de Magico, dziewczynkę ze świata zaginionych snów oraz jej podejrzanie patologiczną rodzinę cyrkowców. Wraz z producentką oraz aktorką Katarzyną Zielińską zaprosiliśmy do współpracy grono znakomitych wykonawców. Marcin Partyka – przygotował oryginalne aranże, natomiast poeta Michał Chludziński, z którym od wielu lat wspólnie pracuję przy muzycznych projektach, napisał znakomite polskie wersje ich utworów, dał nam literacką bazę dla teatralnej zabawy. 1 marca 2014 roku na Scenie Nowej Teatru ROMA odbyła się premiera spektaklu „Sofia de Magico”. Spektakl zebrał bardzo wiele pozytywnych recenzji, w ankiecie branżowego pisma „Teatr” został uznany, za najlepsze przedstawienie muzyczne sezonu 2013/14. Z wielką radością przyjęliśmy propozycję wytwórni For Tune, aby wydać piosenki ze spektaklu w formie płyty. Piosenki wykonywane w spektaklu ułożyłem na nowo, tworząc logicznie zakomponowaną całość.

(Łukasz Czuj)

credits

released May 1, 2015

Nagrano w listopadzie 2014 r. w Quality Studio i w Teatrze Roma w Warszawie (Polska)

Muzyka i teksty piosenek: Martyn Jacques
Aranżacje i kierownictwo muzyczne: Marcin Partyka
Tłumaczenia piosenek: Michał Chludziński
Koncepcja i układ piosenek: Łukasz Czuj
Tytuły angielskie w wersji oryginału The Tiger Lillies

Recording, mix & master: Michał Kupicz
Design: For Tune®
Cover & other photos: Mirosław Bestecki

Scenariusz i reżyseria – Łukasz Czuj
Scenografia i kostiumy – Elżbieta Rokita
Choreografia – Paulina Andrzejewska
Kierownictwo muzyczne – Marcin Partyka
Producentka spektaklu – Katarzyna Zielińska

Piosenki wykorzystane za zgodą Misery Guts Music, London, UK

The copyrights of this record are owned by For Tune® LLC.
Unauthorized duplication of this record is strictly prohibited.
1st edition. Previously unissued.

license

all rights reserved

tags

about

For Tune Warsaw, Poland

ORDER CDs store.for-tune.pl

…for tune we have been arisen! The mission of FOR TUNE® Publishing House is to salvage from oblivion the musical phenomena of everlasting nature. OPUS AETRENATUM is our motto and motive for action, we aspire to help works of art become everlasting! ... more

contact / help

Contact For Tune

Streaming and
Download help

Shipping and returns

Redeem code

Track Name: Kaniec Filma
1.
Choć jesteś bydle, kozi syn,
niech cię nie dręczy duszy spleen,
wszak każda męka kres swój ma,
wot dla tiebja kaniec filma.
Choć zamiast twarzy zadek masz
optymistycznie w przyszłość patrz.
Jak jesiotr będziesz wkrótce gnił
więc się nie przejmuj byle czym.
Wot dla tiebja kaniec filma.
Wot dla tiebja kaniec filma.
Ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha

2.
Choć żyłeś, jak podstępna wesz-
-wśród małych krętactw wielki stres,
spocona czaszka, drżenie rąk-
-uśmiechnij się, to kres twych mąk.
Spójrz, jak wątrobę toczy rak.
Lecz nie mów, że ci szczęścia brak.
Niech cię nie dręczy ciężar ów
wszak już po śmierci będziesz zdrów.
Wot dla tiebja kaniec filma
Wot dla tiebja kaniec filma
Ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha
Ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha

3.
Jak słodko się obrócić w pył
i nie pamiętać kim żeś był.
Najsłodszą będzie chwila ta.
Wot dla tiebja kaniec filma.
Wot dla tiebja kaniec filma
Wot dla tiebja kaniec filma
Wot dla tiebja kaniec filma
Wot dla tiebja kaniec filma
Wot dla tiebja kaniec filma
Wot dla tiebja
kaniec filma
Track Name: Zła
Zabieram cię sprzed szkoły
Przed dzwonkiem obiadowym
Znów wiozę cię na Soho
Tłum czeka na – go-go

Perwersji się nie lękaj
Gdy klient płaci klękaj
Tak znów podbijesz London night.
Swym ciałem w tym Hotelu Child.
Jestem zła?
Jesteś zła
Jestem zła?
Jesteś zła

Znów dam ci narkotyki
By dreszczyk erotyki
I ty i moi goście
Poczuli jak ich chłoszcze

Gdy czekam obok szkoły
W mym drogim samochodzie
Uśmiechy śle mi ten i ów
Szanują mnie i lubią tu
Jestem zła?
Jesteś zła

Więc dalej, rozchyl nóżki swe!
Mój skarbie! Bardzo kocham cię!
Więc pozwól panom zrobić to
I dotrzeć na ich własne dno

Ten klub to panów pewny sort
Z atestem, europejski monde
Wpuść ich, wszak chcesz modelką być?
Więc przelać musisz wiadro krwi
Jestem zła?
Jesteś zła
Ta myśl nie opuszcza mnie:
Rodzina najważniejsza jest.
Każda z mych córek o tym wie.
Każda z mych córek o tym wie.
Jestem zła?
Ależ nie.
Track Name: Owłosieniec
Włosy między palcami
już nie dały się strzyc.
W nosie i pod pachami
nie goliło już nic.

Włosy między zębami
za uszami. Na drzwiach!
Bo zarosło mieszkanie,
balkon, okna i dach.

Krzyczą: „Te! Owłosieniec!”
Karzą kosiarką strzyc.
Lecz ich nic nie powstrzyma.
Same zaczęły żyć.

Owłosienie to brzemię.
Owłosienie to znak.
Skąd i jak ludzkie plemię
na ten przybyło świat.
Track Name: Janek Masturbator
1.
Janek Masturbator działa noc i dzień.
Z tubką wazeliny nie rozstaje się.
Powód do podniety zawsze z sobą ma
więc nawet publicznie robi to „raz, dwa.”.

ref:
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah

2.
Janek Masturbator już od szkolnych lat
działał, gdzie się dało i tym budził strach.
Bali się koledzy, choć działali też,
że oślepnie Janek lub obrośnie w sierść.

ref:
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah

3.
Janek Masturbator nigdy nie był leń-
-nocą razy dziesięć, dziesięć razy w dzień
działa też w niedzielę, chociaż trochę mniej
bo jednak w kościele jeszcze wstydzi się.

ref:
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah
Janek Masturbator ah ah ah ah ah ah ah ah

Ostatkiem sił
wyciska z żył
swój przenajświętszy płyn.
Track Name: Mucha
Spotkałam ją w upojną noc
kiedy odważnie pod mój koc
wleciała by me uda gryźć.
I już nie mogłam bez niej żyć.

Jej osobowość, męski styl,
inteligencja, sexappel
oczarowały moją płeć.
Muchę lesbijkę chciałam mieć.

I miłość połączyła nas!
W dzień na rozmowach płyną czas.
Ja każdy swój zwierzałam ból.
Ona bzyczała liżąc stół.

A potem noc! I z ust na biust
skakała moją sycąc chuć.
Lecz tu początek dramat miał.
W niewspółmierności naszych ciał.

Jak odwzajemnić czułość mam
by, naturalny muszy stan
nienaruszonym zostać mógł?
Jak pieścić mam najdroższą z much?
Więc najpierw się przestałam myć.
Potem zaczęłam nawet gnić.
Choć niewspółmierność przecież jest
to syci ją mych wrzodów treść.

Lecz wiem, że szczęście kres swój ma-
- został jej tydzień może dwa.
Bo gatunkowych różnic zmyć
nie może na tym świecie nic.

Pochowam ją, gdzie stary schab
zakwita już zielenią traw.
A by jej pamięć godnie czcić
ja dalej się nie będę myć.

Podążę za nią w muszy raj.
Ułomne obcowanie ciał
zastąpi obcowanie dusz.
I nic nas nie rozdzieli już.
Track Name: Brzydki Józio
Kiedyś byłem brzydki
i nie ma co kryć
ludzi na mój widok
zaczynało mdlić.

Jeden puszczał pawia
inny puszczał i mdlał
aż wreszcie dobry człowiek
taką radę mi dał:

(x2)
Hej, ty koleś!
Idź się powieś!

Jak końska dupa,
jak tej dupy treść.
Jak świńska grucha,
gdy się dmuchać chce.

Tak kiedyś wyglądałem.
Na swój widok sam
mdlałem, aż mi lekarz
taką radę dał:

(x2)
Hej, ty koleś!
Idź się powieś!

Teraz, gdy nie żyję
fajnie jest żyć.
Wesoło sobie gniję
i nie martwi mnie nic.

Przy moim grobie
teraz ronią łzy
ci, co puszczali pawie
i śpiewają mi:

(x2)
Hej, ty koleś!
Idź się powieś!
Track Name: Taniutki Show
Lew tutaj sztuczne zęby ma
Tancerka erotyczna dwa
A linoskoczek złamał nos
Niedźwiedzie tańczą tu
Gangrena zżera już od stóp
W zropiałych ranach mieszka brud

U akrobaty nogi brak
Makijaż klaunów zdrapał czas
Na ich wygłupy patrzeć strach
Wróżbita grafomański styl
Choć resztką sił wypruwa z żył
Wszak kiedyś politykiem był

Najtańszy show, wśród tanich szmat
Gromada ciot i starych bab
By ich opisać słów aż brak
Wśród wrednych popaprańców są
Spleśniałe dziwki – chętnie lgną
Choć już nie mogą, ale chcą

Najtańszy show, żałosny cyrk
Gdy go zobaczysz przyznasz mi
Że wszystkich tutaj toczy syf
Najtańszy show na jaki stać
Ten utytłany w szmirze świat
Koniecznie tutaj musisz wpaść
Track Name: Artur
Arthur I love you!
Kto szczęście ci da?
Prócz lobotomii
tylko ja.

Arthur I love you!
Przez wiele dni
czapkę na drutach
dziergałam ci.

Już żadna w próżnię
nie umknie myśl.
Już nie pomyli
cię z nikim nikt.

Arthur I love you
choć nie umiesz nic.
Lecz jesteś artystą
i tak musi być.

Arthur I love you
choć bredzisz i łżesz.
Lecz tobie można
a innym nie.

Bo nadwrażliwą
wrażliwość masz.
Ja cię rozumiem,
ale nie świat.
Track Name: Sąsiad
Budzisz się, jak zwykle
kawy bierzesz łyk
i biegniesz do pracy,
wdrapać się na szczyt.

A w tym czasie żona
już szczytuje też.
Pod sąsiadem, który
tłucze ją jak zwierz.

A gdy wracasz ona
krzyczy: „Jesteś ciul!”
I ma za nic ciebie
i dorobek twój.

Choć to dzień, jak co dzień
masz tym razem dość
od słowa do słowa
pęka w tobie coś.

Nawet nie wiesz, kiedy
chwytasz w rękę nóż
i z jej flaków robisz
krwawe Moulin Rouge.
Lecz to truchła zgliszcze
ciągle wkurza cię.
Więc na jej trupiszcze
chciałbyś odlać się.

Ale już nie zdążysz-
-sąsiad, co ją brał
jest gość praworządny
więc już donos dał.
Wyrok dla potwora
nie może być inny-
- sędzia długo krzyczał:
Winny! Winny! Winny!

Choć w afekcie zbrodnia
chciał ci dać KS.
Ale biedak nie mógł.
Dożywocie jest.

Dzieci znać cię nie chcą,
a w pierdlu co rusz
zad twój dla chłopaków
niczym Moulin Rouge.

Więc po kilku latach:
krzesło, krata, sznur.
I z piekła do piekła
spadasz z krzesła w dół.

I nagle się budzisz.
Za oknem już dzień.
I myślisz: „O, Boże!
To był tylko sen.”

Żona słodko chrapie,
bierzesz kawy łyk,
i biegniesz do pracy
wdrapać się na szczyt.

Lecz wcześniej serdecznie,
na wszelki wypadek,
witasz się z ukrytym
za krzakiem sąsiadem.
I dajesz z uśmiechem
swój do domu klucz
by mógł zad twej żony
już bez nerwów tłuc.
Track Name: Ogień
Pożary to wyzwanie – tę prawdę zdradzę wam
Podpalać jest wspaniale, zapalny wzniecać stan.
Muzea, biblioteki, fabryki, domy – ja
Jestem piromanem, podpalam co się da
Na ogień wzniecić modę, dziś wśród młodzieży chcę
Chcę patrzeć, jak świat płonie, gdy piekła będzie dnem
Jak byłoby zabawnie bić w pogrzebowy dzwon
Gdy wokół szedłby z dymem nasz, piękny, wspólny dom

Podłóż ogień, podłóż ogień, podłóż teraz, już!
Spalić miasto, Spalić miasto, miasto z dymem puść!
Pali się! Pali się!

Natura latem na wsi odsłania dary swe,
Gdy wszystko jest suchutkie i samo płonąć chce
I tak niewiele trzeba by płomień śmiało rósł
Spal to, spal to, spal to, spal to, wiochę z dymem puść!

Podłóż ogień, podłóż ogień, podłóż teraz, już!
Spalić miasto, Spalić miasto, miasto z dymem puść!
Pali się! Pali się!

Podłóż ogień, podłóż ogień, podłóż teraz, już!
Spalić miasto, Spalić miasto, miasto z dymem puść!
Pali się! Pali się!

Jak smutno na dancingu jest patrzeć w ludzi tłum,
Nie chcąc podpalać – tańczą, marnując żywot swój.
Ach, gdyby obrócili w popioły taki klub
Gazety jak i radio mieliby u swych stóp.
Track Name: W Niedzielę o 5 nad Ranem
1.
O Boże! Jak dobrze
nie musieć już nic.
Nam tutaj wystarczy
mieć wszystko i być.

Spożycie na szczycie
smakuje, jak nic
w niedziele o piątej nad ranem.

To jest apartament
bez klamek i drzwi.
Jak nieba firmament
lśni sufit a w nim

jest dziura i cycek
do ssania przez sen
w niedzielę o piątej nad ranem.

2.
Jest złoty telefon,
na linii sam Bóg.
O wszystko zapytać
z nas każdy go mógł.

Lecz, o co? Gdy wszystko
z nas każdy już wie
w niedzielę o piątej nad ranem.

Możemy być wszystkim
i czym tylko chcesz.
Jesteśmy jak dziwki
i możesz nas mieć.

Za ciebie będziemy
umierać i żyć
prócz niedziel o piątej nad ranem.

ref:
Nas, jak dziwki możesz mieć,
możesz mieć,
możesz mieć.
Nas, jak dziwki możesz mieć
prócz niedziel o piątej nad ranem
Track Name: Klaun
Mój los to marny show.
Mój los to gruby żart.
Do twarzy przyklejony śmiech,
namalowana łza.

Makijaż w moją skórę wrósł.
Przed ludźmi chroni mnie.
A pod nim siedzi mały tchórz
co życia boi się.

Uciekam do tych, którzy chcą
nie klauna ale mnie
pokochać. Lecz na kółkach dom
zatrzymać nie chce się.

I koniec zawsze jest ten sam-
- od dzieci, byłych żon
list w którym nie chcą mnie już znać.
List w którym piszą wprost:

„Twój los to marny show.
Twój los to gruby żart.
Do twarzy przyklejony śmiech,
namalowana łza.”

Wisielec w cyrku to jest żart
ograny ale mnie
na taki tylko dzisiaj stać.
Lecz wreszcie skończy się

mój los ten marny show,
mój los ten gruby żart,
do twarz przyklejony śmiech,
namalowana łza.
Track Name: Lobotomia
Receptę znam na każdy stan - ten dobry i ten zły.
Tak! Tylko lobotomia zapewni szczęście ci.
Za jedną chwilę bólu i w oczodole drut
już wszystko oraz wszystkich ty olać będziesz mógł.

Receptę znam na każdy stan. Na lęki i na stres,
obsesje i depresje na życie i na śmierć.
Tak! Dzięki lobotomii kłopotów przyjdzie kres,
bo nawet kiedy zdechniesz to nie wiesz żeś już zdechł.

Receptę znam na każdy stan. Choć miałbyś w życiu fart,
grunt pewny pod stopami i tylko w plecy wiatr,
nic przecież nie trwa wiecznie, więc będziesz się wciąż bać.
A dzięki lobotomii zapomnisz, co to strach.

Receptę znam na każdy stan. Czy jesteś pan czy cham.
Receptę znam na każdy stan. Tych w mózgu kilka gram
wystarczy powycinać. Masowy zabieg ten
wnet spełni dla ludzkości jej o równości sen.

Receptę mam!
Na każdy stan.
Receptę mam!
Na każdy stan.

Receptę znam na każdy stan. Sumienia problem też
rozwiąże lobotomia – pokuty twojej kres.
Jak wieczne odpuszczenie wszak lobotomia jest
bo zgrzeszyć już nie możesz, gdy nie wiesz, że to grzech.
Receptę mam!
Na każdy stan.
Receptę mam!
Na każdy stan. (x4)

Ach, spójrzcie na warzywa! To ewolucji szczyt!
A dzięki lobotomii, jak one można żyć.
Track Name: Tik Tak
Byłem młody a dziś nie.
Było dobrze a jest źle.
Miałem wszystko a dziś nic.
Nawet już nie mogę być.

Tik-tak zegar zbladł. Tik, tik, tik, tik, tik, tik, tak.

Zwisa smętnie dupa, brzuch.
A pod brzuchem? Szkoda słów.
Kiedyś mogłem z każdą z pań.
Dziś nie mogę nawet sam.

Tik-tak zegar zbladł. Tik, tik, tik, tik, tik, tik, tak.

Miałem żonę, dzieci, psa,
dom, ogródek a dziś mam
hemoroidów tłustych klomb,
jelit skórcze, dygot rąk.
Tik-tak zegar zbladł tik, tik, tik, tik, tik, tik, tak.

Czas nie płynie czas nie stoi
zegar czasu też się boi.
A z nim boję się i ja.
Po wskazówkach spływa łza.
Tik-tak zegar zbladł tik, tik, tik, tik, tik, tik, tak.
Tik- tak zegar padł.
Track Name: Kobieta Wąż
Jest starsza niż kostucha
swą skórę zmienia wciąż.
Biblijna stara suka.
To ja - kobieta wąż.

Nienasycona suka.
Najgorsza z gadzich suk.
Jad sącząc ci do ucha
wysłucham twoich próśb.

Sumienie twe wysuszę.
Ssąc, podsycając chuć.
Byś z splotów swej perwersji
w splot gadzi upaść mógł.

A gdy nasycę sama
niedosyt swoich żądz.
Twej duszy zezwłok zniosę
na siódmy piekła krąg.
Track Name: Straszny Gość
1.
W niedzielę dzieci duszę a w poniedziałek jem.
We wtorek szatanowi ich duszę w listach ślę.
A w środę do chrzcielnicy po mszy oddaję mocz.
I gwałcić chcę dziewice lub ciepłych szukam zwłok.
Na grillu palę w czwartek biskupa albo dwóch.
Papieży tylko w piątek, bo po nich boli brzuch.
W sobotę ciepłym moczem olewam wszystko, bo
cokolwiek bym nie zrobił to ze mnie zrobią zło.
ref:
To straszny gość!
To straszny gość!
Niech z nim coś zrobi ktoś!
To straszny gość!
To straszny gość!
Trzeba z nim zrobić coś!
2.
A wszystko przez piosenki, których jest słuchać wstyd.
Choć wszyscy już je znają to ich nie słucha nikt.
Ten tylko w mojej głowie poodbijany świat
zgorszeniem dla panienek jest i dla starych bab.
Nocami z wypiekami słuchają potem śnią,
że kiedyś ich nawiedzi ten „wujek samo zło”.
ref:
Ten straszny gość!
Ten straszny gość!
Niech z nim coś zrobi ktoś!
Ten straszny gość!
Ten straszny gość!
Trzeba z nim zrobić coś!
Track Name: Jezus
Nie pomogła terapia, psychiatra.
Do szpitala nie chcieli go brać.
Bo im stamtąd ojciec i matka
do Egiptu zdążyli zwiać.

Choć mu różne dawali leki
on wciąż twierdził, że piękny świat.
I, że każdy jest dobrym człowiekiem.
Więc do celi musieli go dać.

Jezus! Jezus! Ciebie nie rusza nic!
Jezus! Jezus! Jak długo będziesz tak żyć?

Potem mieszkał w kartonie pod mostem.
W towarzystwo niedobre wpadł.
Mówił, że prostytutki to siostry.
I, że każdy menel to brat.

Dla nich wodę przemienił w wino
bez koncesji i podatku VAT.
Gdy policja chciała go zwinąć
on po wodzie zdążył im zwiać.

Jezus! Jezus! Ciebie nie rusza nic!
Jezus! Jezus! Jak długo będziesz tak żyć?
Track Name: Na Polu Chwały
Gdy krzyczą: Hej! Wodzu prowadź!
Gdy krzyczą: Bagnet na broń!
To najpierw zobacz, kto woła?
A kto wyrusza na front?

Kto krzyże stawia na mapie?
A komu stawiają krzyż?
Kto każe iść na armaty?
A komu każą tam iść?
Kto bredzi o polu chwały?
A kto będzie robił za gnój?
Bo tobą je będą orali
ci którzy wyślą cię w bój.

A potem wyleją żale
nad sensem nie swoich strat.
I dumni w nie swojej chwale
późnych dożyją lat.

Lecz ty będziesz leżał już w dole
i z dziurą na czole gnił.
Więc się zastanów matole
nim będziesz o chwale śnił.

I nie daj się dymać, jak dziwka.
Pomyśl nim wyrównasz krok.
Nim lufę w dupę ci wetkną
i sztandar dadzą do rąk.

(x2)
Nim marsza grać zacznie orkiestra.
Nim z gardeł wyrwie się pieśń,
że w życiu to śmierć jest najlepsza,
a w śmierci najlepsza jest rzeź.
Track Name: Morderca
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha

Ja mogłam być mordercą.
Ja mogłam być, jak bóg.
I każde ludzkie ścierwo
posuwać w tył i w przód.
Ja mogłam? Mogłam. Tak! Ja powinnam być!
Jak śmierci maszyna zarzynać, dymać, gryźć!

Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą,
i ciała wasze żreć.
Te zgniłe i te świeże
z włosami albo bez.
Ja mogłam, mogłam, mogłam, mogłam, mogłam, mogłam być!
Jak śmierci maszyna zarzynać, dymać, gryźć!

Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą.
Ja mogłam być mordercą
z matczynych śmiać się łez,
gdy dzieci w moich rękach
kwiczały by, jak wieprz.

Ja mogłam, mogłam, mogłam, mogłam, mogłam, mogłam być!
Jak śmierci maszyna zarzynać, dymać, gryźć!

Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą, ha-ha-ha-ha
Ja mogłam być mordercą.
Ja mogłam być mordercą.
Ja mogłam być, jak bóg.
I każde ludzkie ścierwo
posuwać w tył i w przód.
Track Name: Dziewczynka Bez Zapałek
Jak smutno tak leżeć, gdy świat Nowy Rok
świętuje tuż obok twych sinych już zwłok.

Tu pod tym kościołem mróz świtem cię zmógł.
Dziś żadnych zapałek nie sprzedaż nam już.

Bo wszystkie spaliłaś! - przy ciele twym stos
miał ogrzać, ocalić, odmienić twój los.

Wylewa nad tobą tłum już zdroje łez.
Lecz mieli i mają cię za nic i gdzieś.

I będą szeptali, że pewnie to Bóg
za grzechy dzieciństwa pokarać cię mógł.
Lecz ty z Nim tam w niebie wybaczyć chcesz nam
bo twe przebaczenie,
przebaczenie,
przebaczenie
najgorszą jest z kar.
Track Name: Tańcz
1.
Sentymentalne do bólu
tango zaczęli nam grać
byśmy tańczyli dla tłumu
który z nas przyszedł się śmiać.

Syjamskie bliźnięta i karły
są w tańcu najlepsze bo już
nim wlazły na scenę to spadły
i pewnie spadną z niej znów.

Publiczność ze śmiechu kona,
gdy pląsa kobieta słoń
a garbus o twarzy konia
próbuje zatańczyć z nią.

Tu każdy poczuje się lepiej,
gdy tylko zobaczy ten show.
Uśmiechaj się! Tańcz! Nie narzekaj!
Bo skończysz, jak ci, co z nas rżą.

ref:
Tańcz! Tańcz! (x9)
2. .
Dziewica z brodą to sztampa
lecz nasz dyrektor to wie
więc pląsa z nią łysa małpa
co w tańcu parasol żre.

Ex-bokser, któremu spod czaszki
wytłukli mózgowy płyn
też niezłe dostanie oklaski,
gdy będzie się ślinił i wył.

Na scenie tej umieramy
codziennie prócz wtorków i świąt.
Serdecznie was zapraszamy.
Szczęśliwi wyjdziecie stąd!
ref:
Tańcz! Tańcz!